MSZ Racing na podium klasy czwartej w Świdnicy

18193294_1445086085549058_1072392831083466747_o

Łukasz Byśkiniewicz i Tomasz Borko mają za sobą udane otwarcie sezonu 2017 Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Podczas Rajdu Świdnickiego-KRAUSE załoga zespołu MSZ Racing przez cały czas pokazywała świetne tempo, co nie było łatwe, biorąc pod uwagę zmieniające się warunki oraz to, że był to dopiero ich drugi wspólny start. Ostatecznie Łukasz i Tomek odnieśli sukces, zdobywając na koniec rajdu trzeci stopnień podium.

Zawodnicy startujący w czterdziestej piątej edycji Rajdu Świdnickiego mieli przed sobą niezwykle trudne zadanie. Kwietniowa aura płatała figle, przez co cała impreza odbywała się w ekstremalnych i ciągle zmieniających się warunkach pogodowych. Na ponad 135 kilometrach oesowych zawodnicy musieli zmierzyć się z deszczem, śniegiem oraz niskimi temperaturami.

Rywalizacja wystartowała już w piątek podczas wieczornego odcinka specjalnego, biegnącego przez centrum Świdnicy. Tam nasza załoga pokazała swoją konkurencyjność, notując czas w pierwszej czwórce. Prawdziwe ściganie rozpoczęło się jednak w sobotę – wtedy zawodnicy musieli zmierzyć się z takimi odcinkami jak Rościszów-Walim czy Mikołów-Kamionki. Załodze Byśkiniewicz / Borko udało się tego dnia zanotować cztery czasy w pierwszej trójce klasy, a nawet wygrać jeden odcinek specjalny!

Ostatni dzień rajdu składał się dwóch pętli, z czego każda składała się z dwóch odcinków specjalnych. Już na pierwszym z nich reprezentanci MSZ Racing, wykorzystując błąd rywali, awansowali na trzecie miejsce, mając bezpieczną przewagą nad czwartą załogą. Szybka i równa jazda pozwoliła Łukaszowi Byśkiniewiczowi i Tomaszowi Borko przekroczyć linię mety rajdu na trzecim miejscu klasy czwartej.

Jakub Wysocki, MSZ Racing: Kwietniowa pogoda jest zawsze nieprzewidywalna, o czym najlepiej przekonaliśmy się w ubiegły weekend. To bardzo wymagające warunki, szczególnie że to pierwsza runda sezonu. Łukasz i Tomasz rywalizowali w najlepiej obsadzonej klasie, czyli w czwartej. Walka była tam po prostu niesamowita. Załogi dojeżdżały w bardzo małych odstępach czasowych i pokazywały podobny poziom. Nasi reprezentanci wykonali kawał dobrej roboty. Łukasz musiał szybko przestawić się z głosu Wiślaka, którego słuchał tyle lat, na głos Tomka, ale wszystko poszło dobrze i teraz możemy cieszyć się ze świetnego wyniku. To dobry prognostyk na resztę sezonu. Trzymajcie za nas kciuki podczas kolejnych rund!